|
DOM W TOSKANII, STOJAŁOWSKA, ZYSK I S-KA, 2010 „Zawróć, jeśli to możliwe” - odezwał się GPS,
gdy wyruszałam pewnego letniego poranka spod swojego sopockiego
domu, załadowanym po dach samochodem. W środku upchnęłam moje dwa
koty, każdy w swoim koszu, podekscytowanego wyjazdem psa, torby z
ubraniami i wiele innych, mniej i bardziej potrzebnych rzeczy. W
naszym mieszkaniu za kilka godzin miał się rozgościć nieznany mi
lokator, któremu zostawiłam na stole butelkę dobrego, czerwonego
wina, by poczuł się raźniej. Miałam przed sobą samotną podróż do
Włoch, do Toskanii, gdzie nikt na mnie nie czekał, oprócz starego,
zniszczonego domu w centrum średniowiecznego miasteczka. „Zawróć,
jeśli to możliwe” - powtórzył mechaniczny głos. Moje serce
gwałtownie zabiło. Spojrzałam ostatni raz w ciemne, zamknięte na
głucho okna, wymyte i puste, na żółknące kasztanowce przed
kamienicą i sąsiada z parteru, wracającego chwiejnym krokiem z
nocnej zmiany. Nabrałam powietrza, przekręciłam kluczyk w stacyjce
i ruszyłam szybko w stronę dalekiego Sansepolcro. Usłyszałam
jeszcze, jak z hukiem zatrzaskują się drzwi wejściowe. „Kuba,
wyjeżdżam na zawsze, wiesz?” – powiedziałam głośno i włączyłam
radio. Muzyka zagłuszyła odpowiedź… Anita Stojałowska pochodzi z
Inowrocławia, gdzie mieszkała przez pierwsze dwadzieścia lat życia.
Kolejne sześć spędziła w Grecji, gdzie wzięła ślub i gdzie urodziła
syna. Po powrocie do Polski zamieszkała w Gdańsku i rozpoczęła
pracę w dużej agencji reklamowej. Pokochała Trójmiasto
bezgranicznie. Po kilku latach pracy, wraz z grupą znajomych,
założyła własną firmę, urodziła córkę i zaczęła studiować
psychologię. Interesowała ją głównie mediacja i sposoby
rozwiązywania konfliktów. Ta wiedza nie uchroniła jej jednak przed
rozwodem. Kolejne lata to wspólne, z obecnym mężem, remontowanie
starego domu na Żuławach, częste wyjazdy do Chin, w ramach
służbowych obowiązków, i przeprowadzka do spokojnego, górnego
Sopotu. Gdy wydawać się mogło, że oto nadszedł koniec wędrówek,
krótkie wakacje we Włoszech zawróciły im w głowach na tyle mocno,
że uznali, że czas ruszać znowu w drogę. Tym razem na południe.
Przygotowania i wyjazd do Sansepolcro okazały się jednym z
ważniejszych doświadczeń w jej życiu. Dom w Toskanii istnieje
naprawdę, a autorka obecnie kończy jego remont i urządza mały
B&B. I jak twierdzi, nigdzie się na razie nie wybiera.
|